Polskie Stowarzyszenie Dekarzy
Zrzeszenie Dekarzy

Pierwsza pomoc po upadku z wysokości

Zwykle myślimy, że to nas nie dotyczy. Jednak może się zdarzyć każdemu, kto pracuje na dachu. Czasem nie zadziała ubezpieczenie, dekarz się wypnie z uprzęży lub po prostu nie zabezpieczy, myśląc że to niewielka wysokość. Dlatego warto wiedzieć jak postępować, żeby nie zaszkodzić poszkodowanemu, a wręcz przeciwnie – uratować mu życie.

Tekst Tomasz Złoch

Ponad 70% wypadków śmiertelnych przy pracy, do jakich dochodzi na budowach stanowią upadki z wysokości. Czasami zdarzenia takie jak upadek z wysokości powodują kompletne „zablokowanie” świadków zdarzenia, którzy boją się nawet dotknąć poszkodowanego w obawie przed pogorszeniem jego stanu. Oczywiście zawsze na ciało człowieka działają duże siły, gdy spada on z 3-6 m (według statystyk to najczęstsza wysokość) i może dojść do poważnych urazów. Zależą one od trzech czynników: wysokości, z jakiej spadł poszkodowany, części ciała, którą uderzył o podłoże oraz rodzaju powierzchni, na którą upadł. Konsekwencją upadków z wysokości najczęściej są krwawienia, złamania, urazy głowy, uszkodzenia wewnętrzne i jeden z najpoważniejszych – uraz kręgosłupa, który może doprowadzić do trwałego kalectwa lub śmierci.

O ile nie jesteśmy ratownikami medycznymi, na miejscu wypadku nie mamy żadnych możliwości stwierdzenia do jakiego urazu doszło. Co więc robić, żeby nie zaszkodzić, lecz jak najlepiej pomóc rannemu?

Wbrew pozorom zasady postępowania nie są ani skomplikowane, ani bardzo trudne do zastosowania. Na początku należy przede wszystkim ocenić, czy miejsce zdarzenia – a przede wszystkim my sami! – jest bezpieczne.

Najważniejsze działania

Najlepiej jest, gdy pomocy udzielają dwie osoby. Jedna z nich wzywa pomoc, dzwoniąc pod numer alarmowy 112, druga – podchodzi do poszkodowanego od strony twarzy, żeby – jeśli jest przytomny – ją widział i nie robił żadnych niepotrzebnych ruchów. Warto mu zadać proste pytania: jak się nazywasz? skąd jesteś? Jeśli odpowie racjonalnie, to znaczy, że nie ma urazu głowy.

Zasada „nie poruszaj” jest najważniejszą zasadą w pierwszej pomocy. Dlatego jeżeli poszkodowany jest przytomny – nie można pozwolić mu na poruszanie się, a zwłaszcza siadanie, wstawanie. Nie wolno go też przenosić. To może bardziej zaszkodzić niż pomóc. Trzeba go zawsze traktować jako osobę z podejrzeniem urazu kręgosłupa i zachować szczególną ostrożność. Najlepszym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest pozostawienie go w miejscu, w którym leży (chyba, że zagraża mu niebezpieczeństwo) i w takiej pozycji, w jakiej upadł.

Jedna z osób powinna stabilizować głowę (a w konsekwencji kręgosłup szyjny) aż do przybycia pogotowia. Najwygodniej jest uklęknąć nad poszkodowanym i trzymać jego głowę między swoimi kolanami. Dzięki temu będzie ona cały czas nieruchoma, nawet w razie delikatnych ruchów, na przykład przy opatrywaniu innych części ciała. Druga osoba powinna cały czas znajdować się przed poszkodowanym, rozmawiać z nim i utrzymywać kontakt wzrokowy – dzięki temu nie będzie on kręcił głową, starając się zobaczyć co się dzieje. Takie postępowanie spowoduje, że nie pogłębią się urazy, które mogły powstać podczas upadku i – co niezwykle ważne – nie dojdzie do urazów wtórnych.

Nie wolno przy tym podawać żadnych płynów, żadnych leków ze względu na ewentualną konieczność zabiegu operacyjnego.

Przytomnego poszkodowanego nie trzeba „badać” (na przykład sprawdzać gałek ocznych, bodźców czuciowych), ponieważ sam powie, co go boli. Można ewentualnie sprawdzić wzdłuż kręgosłupa, rąk i nóg, czy nie ma anatomicznych anomalii, które wzbudzą niepokój. Należy natomiast kontrolować jego stan, sprawdzając co 1 minutę jego oddech. Oprócz zaburzeń przytomności urazom po upadku z wysokości mogą towarzyszyć objawy takie jak nudności i wymioty, ból i zawroty głowy, drgawki, niesymetryczność źrenic (jedna większa od drugiej), krwawienie z ust lub z uszu.

Ważną częścią pierwszej pomocy jest zabezpieczenie złamań otwarte. Wystającej kości absolutnie nie można wpychać do środka ze względu na bezpieczeństwo poszkodowanego i własne, bo nigdy nie wiadomo, czy nie zarazimy się jakąś chorobą (sam może nawet o niej nie wiedzieć). W zupełności wystarczy położyć na ranę opatrunek z podręcznej apteczki i delikatnie ustabilizować go bandażem elastycznym. Nie ma potrzeby stosowania opasek uciskowych. Używa się ich powyżej kolana i łokcia tylko w dwóch przypadkach – przy amputacji kończyny lub przy zmiażdżeniu. Nie prostuje się złamanych kończyn. Nie robią tego również ratownicy medyczni – dopasowują usztywnienie do jej ułożenia.

Jeśli poszkodowany spadając z dachu nadział się na drut zbrojeniowy, deskę, czy jakikolwiek podobny element, to nie wolno go wyciągać, ponieważ może to pogorszyć stan. Działają one jak korek – hamują krwawienie

Czy potrzebna jest resuscytacja?

Resuscytacja krążeniowo-oddechowa (RKO) to czynności medyczne mające na celu podtrzymanie i przywrócenie podstawowych funkcji życiowych, czyli krążenia krwi i oddechu, jeśli doszło do ich zatrzymania. Jeżeli po upadku z dachu poszkodowany jest nieprzytomny, konieczne jest udrożnienie i skontrolowanie oddechu. Wytyczne Polskiej Rady Resuscytacji mówią dokładnie tak: „odwróć poszkodowanego na plecy, a następnie udrożnij jego drogi oddechowe, wykonując odgięcie głowy i uniesienie żuchwy”. Aby dokonać oceny oddechu, należy pochylić się nad głową poszkodowanego i wykorzystując zasadę „patrz, słuchaj, wyczuj”, postarać się zaobserwować jednocześnie, czy klatka piersiowa unosi się i opada, wysłuchać szmery oddechowe przy ustach pacjenta oraz wyczuć na swoim policzku przepływ wydychanego powietrza. Badanie oddechu nie powinno trwać dłużej niż 10 s. Jeśli strumień powietrza znad ust i nosa nie jest wyczuwalny, nie słychać odgłosów oddychania, a klatka piersiowa nie unosi się ani nie opada, ustała akcja oddechowa. Taką osobę należy resuscytować aż do czasu przyjazdu pogotowia. Nie ma obowiązku wentylowania. Odchodzi się od tego ze względu na bezpieczeństwo osób ratujących. Ale warto.

Trzeba także brać pod uwagę to, że przyczyna upadku z dachu może być udar słoneczny. Podczas upalnych dni można więc zastosować koc termiczny. Trzeba nim przykryć poszkodowanego srebrną stroną od góry. Będzie ona odbijać promienie słoneczne.